Aktualności

„Scyzoryki dla Afryki” - akcja Samorządu Studenckiego SAN Warszawa

« wróć

Samorząd Społecznej Akademii Nauk w Warszawie, Stowarzyszenie Salutem oraz Fundacja dla Rozwoju EDU Afryka w ramach projektu „Scyzoryki wzdłuż Afryki” organizuje zbiórkę przyborów papierniczych dla dzieci z Afryki. Nad całym projektem czuwa Jacek Słowak, podróżnik, szef Stowarzyszenia Salutem oraz wykładowca wydziału SAN w Kielcach. O całej akcji możecie się dowiedzieć czytając wywiad z Jackiem Słowakiem.

Przybory szkolne takie jak zeszyty, piórniki, nożyczki, linijki, ekierki, ołówki, bloki rysunkowe, wycinanki - możecie podzielić się z dziećmi z Afryki materiałami, które pomogą im uczyć się w szkołach. Inicjatywę możecie również wspierać rozpowszechniając informację o niej. Zbiórkę darów prowadzimy w pokoju Samorządu Studenckiego Społecznej Akademii Nauk w Warszawie - czyli 232 (II piętro). Rzeczy można również przynosić do pokoju 10, gdzie znajduje się Promocja. Zachęcamy do zaangażowania się w to działanie - tu liczy się każdy ołówek.

Społeczna Akademia Nauk (SAN):
Czy „Afryka to wieczne trwanie”?

Jacek Słowak, podróżnik, szef Stowarzyszenia Salutem i wykładowca wydziału SAN w Kielcach (JS):
Tak uważał Ryszard Kapuściński. Cieszę się, że w naszej rozmowie przywołujemy „Heban”. Ta książka jest chyba jednym z ciekawszych spojrzeń na Afrykę Subsaharyjską, zwaną kiedyś mało elegancko „Czarną Afryką”. Jednak nie jestem pewien, czy dzisiaj to dobre określenie. Ta część kontynentu bardzo się zmienia. Niekiedy na lepsze, a czasami na gorsze. Niestety to, co trwa już od dziesiątków lat to bieda, choroby, głód i przetaczające się przez różne kraje wojny i inne konflikty. Międzynarodowa Federacja Towarzystw Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca alarmuje, że prawie 60 mln mieszkańców tego regionu nie ma pożywienia. Nam na Kielecczyźnie nie trzeba tłumaczyć, czym jest bieda i brak perspektyw na wydobycie się z niej. Dlatego właśnie powstał projekt „Scyzoryki dla Afryki”.

SAN: O co chodzi w tej akcji?
JS: Zależy nam na mądrym, długofalowym pomaganiu mieszkańcom Afryki Subsaharyjskiej. Można oczywiście pomagać mieszkańcom Afryki doraźnie, jak UNICEF czy Caritas, na przykład dostarczając żywność. Jednak moim zdaniem większy sens ma inwestowanie w ich przyszłość, a nie ma do tego lepszego narzędzia, jak edukacja. Bo do trwania w biedzie bardzo przyczynia się problem ze zdobyciem wiedzy i wykształcenia. Nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Według danych Centrum Edukacji Obywatelskiej w regionie Afryki Subsaharyjskiej 42 mln dzieci nie może uczęszczać do szkoły. Najtrudniejsza sytuacja jest w Liberii, Nigrze, Burkina Faso i Etiopii, bo dotyczy ponad 60% dzieci. Wśród dorosłych poziom analfabetyzmu wynosi około 40%.

SAN: Jak dokładnie ma wyglądać ta pomoc?
JS: Akcja „Scyzoryki dla Afryki” zbiórka środków materialnych na wsparcie afrykańskich dzieci w wieku od 6 do 11 lat. Gromadzimy dla nich tornistry, farby, kredki, pędzelki, piłki i klocki czyli przybory szkolne. Może to zaskakujące, ale potrzeba też ubrań – koszulek, bluz z długim rękawem dla dzieci.

SAN: Jak przebiega akcja?
JS: Projekt ma trzech partnerów. Beneficjentem jest Fundacja Edukacja dla Rozwoju EDU AFRYKA. Pomaga ona od lat w rozwoju edukacji w krajach Afryki Zachodniej, głównie w dwóch najbiedniejszych krajach regionu – Beninie i Togo. Będzie przekazywała zebrane dary potrzebującym na miejscu, w Afryce Zachodniej. Drugim partnerem jest podróżnicze Stowarzyszenie SALUTEM, które organizuje ekstremalną wyprawę „Scyzoryki wzdłuż Afryki”. Ta ekspedycja jest w centrum akcji, budzi, zainteresowanie, pomaga nagłośnić cel i docierać do kolejnych darczyńców. Trzeci partner to Społeczna Akademia Nauk, największa sieciowa uczelnia niepubliczna w Polsce. Wykorzystujemy jej potencjał do zbierania darów i promocji akcji.

SAN: To będzie ciężka wyprawa?
JS: W Stowarzyszeniu SALUTEM mamy spore doświadczenie w wędrówkach po bezdrożach. Wcześniej byliśmy nawet na Spitsbergenie i na wyprawie dookoła świata, która wiodła także przez niedostępne tereny Azji czy Ameryki Południowej. Jednak Afryka Subasharyjska to dla nas nowe wyzwanie. Pojedziemy przez sawannę, przez dżunglę i tereny pustynne. Czekają na nas duszna wilgoć lasów równikowych i palące słońce w strefie podzwrotnikowej. Możemy mieć kłopoty z żywnością, wodą, paliwem czy częściami zamiennymi do auta. Na szczęście w składzie wyprawy mamy czworo doświadczonych podróżników, jedziemy solidnym mercedesem sprinterem. Oczywiście liczymy się z tym, że będzie ciężko, ale ufam, że przezwyciężymy wszelkie trudności. W końcu nie możemy zawieść podopiecznych EDU AFRYKI.

SAN: Jak będzie wyglądała trasa podróży?
JS: To na razie sekret, bo trwa na naszym profilu na Facebooku zgadywanka – Internauci wskazują kraje, jakie planujemy odwiedzić. Trasa będzie liczyć ponad 40 tysięcy kilometrów i przejedziemy przez około 30 krajów. Na dzień startu wybraliśmy 26 grudnia 2017 roku. Podzieliliśmy trasę na dwie części. W pierwszej startujemy ze stolicy województwa świętokrzyskiego i jedziemy na południe, przez 18 krajów Afryki Zachodniej, aż do Kapsztadu w Republice Południowej Afryki. Drugi etap to wschodnia krawędź Afryki, gdzie trasa rozciąga się między Kapsztadem, a egipskim Kairem. Całość relacji z podróży będzie można śledzić na Facebooku.

SAN: Jak można zaangażować się w akcję?
JS: Najlepiej zgłosić się do Społecznej Akademii Nauk, która organizuje zbiórkę materiałów. Inspiratorem jest wydział SAN w Kielcach, gdzie jestem także wykładowcą. Jednak uczelnia ma wydziały w 18 miastach w Polsce. Chcemy zbierać jak najwięcej materiałów dla dzieci, dlatego akcja będzie trwała nie tylko przed wyprawą, ale i w jej trakcie. Zresztą już teraz mamy tyle darów, że nie zmieściłyby się nawet do TIR-a. Będziemy wysyłać je do Afryki sukcesywnie przesyłkami.

SAN: Jak Pan może zachęcić wszystkich do wsparcia „Scyzoryków dla Afryki”?
JS: Chyba fragmentem „Hebanu” Kapuścińskiego. „Głód wśród tych dzieci jest czymś stałym, jest formą życia, jest drugą naturą. A jednak to, o co proszą, nie jest prośbą o chleb czy owoc, nie jest nawet prośbą o pieniądze. Proszą o ołówek. Ołówek kulkowy, cena dziesięć centów. Tak, ale skąd wziąć dziesięć centów? A oni wszyscy chcieliby chodzić do szkoły, chcieliby się uczyć. Oni zresztą czasem idą do szkoły (szkoła wiejska to po prostu miejsce w cieniu wielkiego mangowca), ale nie mogą nauczyć się pisać, bo nie mają czym, nie mają ołówka.”